wtorek, 2 września 2014

"matka wariatka" to ja

    O tak śmiało mogę tak o sobie powiedzieć ;-), ale na szczęście w dobrym znaczeniu tych słów.
 Po raz pierwszy mamą zostałam w październiku 2010 roku i wtedy zwariował cały mój mały świat (w sumie i nie tylko mój, bo tatusia i dziadków również). Nie mogłam się napatrzeć na tą naszą kruszynkę. Była przecudna maleńka i do tej pory pamiętam te chwile jak ją pierwszy raz ujrzałam. Mijały sekundy, minutki, dni i miesiące. Zuzieńka rosła jak na drożdżach. Każdy dzień z takim bobaskiem jest szybki, wyjątkowy i każdy inny od wcześniejszego. A te dni gdzie są płacze, nieprzespane noce,a któż o tym pamięta? Jak taka kruszynk się pierwszy raz uśmiecha, wyda z siebie odgłos, powie mamo czy tato to tylko łzy szczęścia stają w gardle i myślisz sobie - "jestem szczęśliwa". Minął rok i druga ciąża :-). My z mężem się cieszyliśmy jak dzieci, a Zuzieńka razem z nami (choć nieświadoma swej rodości). W 2012 urodziłam Polunie, Zuzia miała prawie dwa latka i jak wróciłyśmy ze szpitala, pięknie przywitała się z siostrzyczką. Jak emocje opadły położyłam Polcie do łóżeczka, a Zuzia się mnie pyta: - "mamo,a gdzie lala?". Jejku jakie to są niezapomniane chwile. Warto je pamiętać i wspominać. Potem znów każdą sekundą człowiek się cieszył takiego maleństwa( w sumie dwóch maluszków), bo już wiedziałam jak szybko czas ucieka.
  Dziś moje dziewczynki mają 4 i 2 lata i są przecudowne. Przytulaśne do tej pory :-) i często mówiące "kocham Cię"- uwielbiam to. Do tej pory celebruję każda chwilę z nimi spędzoną, bo wiem, że już teraz będą  coraz większe i z każdym dniem bardziej samodzielne, aż w końcu nie będą potrzebować rodziców. Rozpieszczam je, ale mądrze. Kiedy mogę pozwalam sobie na szaleństwa zakupowe, ale wiedzą, że jak mama w sklepie mówi :- "dziś tego nie kupimy" to odkładają na półkę i nie ma żadnych krzyków, płaczów i pisków. Mądre mam córeczki oj mądre mogę się nimi pochwalić i dziś się chwalę, a co czasem trzeba się pochwalić ;-).
  Wiecie ja to jestem taka matka wariatka, że jak coś wymyślą to siedzę i myślę nad projektem czy jestem w stanie zrobić to sama? Nie od razu do sklepu i kupić gotowe(choć nie wszystko umiem- a szkoda ;-)). Także dziś będzie o rybce mini mini (kto ma małe dzieciaczki będzie wiedział ;-)). Moja Polunia ją po prostu uwielbia.  Jakoś na wakacjach dawali tą maskotkę do gazety, ale jakoś mnie natchnęło i pwiedziałam Poluni, że mama taką zrobi i się zgodziła. Wróciłyśmy do domu i dawaj z projektem. Chwile mi zeszło i myślałam, że nie zdążę, a obiecałam, że zanim uśnie rybka będzie. Ale spięłam wiecie co  i udało się. Rybka po kąpieli czekała na Polcię, ależ się cieszyła i do tej pory z nią chodzi spać. I właśnie dlatego ja im te wszystkie rzeczy szyję, bo widzę jak one je lubią :-).





   Z Zuzią była inna historia na szczęście nie wymyśliła sobie żadnej postaci z bajki tylko zwykłego  kotka. Tak mi się zdawało, że będzie zwykły i pewnego wieczoru po raz kolejny słyszę :
- mamo miałaś mi uszyć kotka, takiego na którym mogę się położyć.
- ale przecież już masz  różowego kotka !- odpwiedziałam
- mamo ten nie! Bo nie jest płaski- tak mnie rozbawiła, że się uśmiechnęłam, oczywiście powiedziałam, że uszyję.Rano dopytałam o szczegóły. Zasiadłam i wycięłam dużego kotka wyszyłam oczka, ale zamknięte no przecież do spania miał  być. Idealny nie jest, ale Zuzka przeszczęśliwa, że w końcu ma kotka na którym może leżeć.




                                                       miłego dnia
                                                     Pozdrawiam M.

                                         a na koniec oto one moje szczęścia dwa
                                   

20 komentarzy:

  1. Cudowne księżniczki.
    Takiego kotka to chyba i mój Wiktor bardzo chciałby mieć :P
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mówisz jaki kolor i będzie się szył :-)

      Usuń
  2. Piękne dziewczynki! :)
    Wspaniała z Ciebie mama Marzenko. Widać, że tworzycie zgraną i szczęśliwą rodzinkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No cudne te szczęścia i takie słodziaki jak te Twoje wycinanki:) a i duży plus za projekt Córci, Dziewczyna już ma pomysł na siebie i wie co chce:)
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozpieszczaj mądrze, przytulaj i ciesz się chwilą, bo szybko mija... no i szyj oczywiście te swoje cudowności:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocze dziewczynki :) Szyjesz cudowności, wspaniałe ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przemiły post:) Wielkie gratulacje dzielna mamo, masz się czym chwalić! A kto, na którym można się położyć... tego nie zapomnisz na pewno:))

    OdpowiedzUsuń
  7. o to zostałyśmy mamami w tym samym czasie:) bo ja też po raz pierwszy w październiku 2010 dokładnie 22:) kiedy to urodziła się moja Wiki , synka natomiast urodziłam w marcu tego roku:)) i też mogę o sobie powiedzieć matka wariatka, uwielbiam swoje dzieci i mnóstwo rzeczy dla nic robię:)) jak sobie już coś wymyślę to musi być:)) a rybka jest po prostu boska!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. O rany...uśmiecham się do monitora.. :) Genialna !!!Moja Nadia mimo tych wszystkich barbie, pony i reszty...słuchaj lubi zobaczyć czy rybka mini śpi....naprawdę..:) i nie można wyłączyć telewizora..czasem zdarza się ze zaśnie patrząc na nią:) Na pewno twoja Polunia jest zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Moniu. A tak Polunia co wieczór rybkę musi mieć ;-)

      Usuń
  9. Mama idealna :) Córeczki śliczne, pozdrawiam i życzę wielu cudownych i niezapomnianych chwil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katie nie idealna, ale kocham do szaleństwa. Dzięki

      Usuń
  10. Piękne masz córunie!!! Wiem o czym piszesz ja też straciłam głowę dla swoich dzieci :)
    Rybka i kotek superaśne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edytko a no to życzmy sobie oby każda mam tak głowę traciła :-). Pozdrawiam

      Usuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i za każde słowo Twe.