czwartek, 5 czerwca 2014

Ot takie tam

 Dobry wieczór
Zawsze się zastanawiam o czym napisać i jak to wszystko połączyć, żeby można było coś przeczytać i coś zobaczyć. Ale jak to ja wszystko w biegu na szybko, także zdaję sobie sprawę z tego, że mój warsztat piśmienniczy jest dość hmm kiepski. Obiecuję sobie każdego dnia, że dziś zasiądę i napiszę coś fajnego, ale na obietnicach się kończy.
Ostatnio moje życie to jakiś rollercoaster za dużo obowiązków, za mało czasu, ciągle mi się zdaje, że z czymś nie zdążę, że kogoś zawiodę, że ......................  i przez to "że" jakoś tak nijak się czuję. Ehh


No nic dziś postaram się zamieścić wszystko co ostatnio uszyłam, w bardzo rozległym czasie, bo chyba aż 2 miesiące wstecz będzie jak nic ;-). Tylko tak jak tu smęcę czasu brak, żeby to zamieścić, ale dziś postanowiłam pomału wszystko nadrobić, zwolnić i poczuć się :-). Bo przecież bez uśmiechu nie ma weny do czegokolwiek. I jeszcze chciałam wszystkim bardzo podziękować za odwiedziny, komentarze i za oglądanie moich uszytków to bardzo mnie mobilizuje do dalszej pracy i tego, że czuję się potrzebna. Choć wiem, że jestem bardzo potrzebnam o czym  codziennie przypominają mi  moje córy :-).

   W pewien majowy weekend wybraliśmy się na urodzinki do  Roksanki. Długo myślałam cóż zakupić małej księżniczce. To jest bardzo mądra dziewczynka, rzekłabym, że wręcz bardzo :-). Przeszłam kilka sklepów i oprócz magazyny z lego friends(bo uwielbia)nie bardzo mogłam się na coś zdecydować. Wiem, że Roksanka bardzo dużo książek przeczytała. A i zabawek mają również wiele i  stwierdziłam, że nie będę kombinować. Nadszedł czas uszyć dla niej kocyk, tego na pewno ja nie zdubluję i nikt inny mnie. A kocyk i sowa będą tylko dla niej :-) mam nadzieję, że trafiłam, jest kolorowo tak jak Roksanka lubi.





                         I będzie też o żyrafkach. Ciągle słyszę, że kolejnemu dziecku żyrafka skradła serducho, także nie może ich u mnie zabraknąć oj nie może. Wyszukuję nowe materiały i pomału się szyją. Każda jest inna, nawet jeśli jest z takiego samego materiału to i tak czymś się różni. Lubię jak coś jest w jednym egzemplarzu :-). To prawie tak jak ze zdjęciami niby są podobne, a jednak każde jest inne. Co innego przedstawia i inaczej za serduszko chwyta. Przestawione tutaj już są u swoich nowych właścicieli, no oprócz żółtej ta jest dla Majeczki tylko coś się spotkać nie możemy( a nie chcę wysyłać pocztą, bo wtedy to się za rok spotkamy ;-)).








I na koniec spersonalizowane  serduszka dla siostrzyczek dla Lenki i Oliwki, zrobiłam jedno szare, drugie różowe, a imiona wyszyłam na przemian, żeby były inne, ale jednak do sióstr pasujące :-).  I jak Wam się podobają?






Muszę na dziś zakończyć, oczy odmawiają posłuszeństwa :-(, także reszta innym razem. Bardzo dziękuję za uwagę.

13 komentarzy:

  1. Myślę, że żyrafki nie tylko dzieciom skradły serducha:)... są cudne!!! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuuwielbiam te twoje kocyki, a groszki i grochy są takie wdzięczne, ślicznie to u ciebie kolorystycznie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne ,żyrafy cudo ,szczególnie białą ,w czarne kropki i czerwoną wstazką

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne rzeczy szyjesz moja droga zazdroszczę talentu! Ja również przymierzam się do uszycia czegoś na prezenty dla dzieciaczków malutkich :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiam się, jakich słów pochwały jeszcze nie użyto dla tych wspaniałości, by się nie powtarzać z tymi samymi non stop:) Ale pierwsze określenie to CUDA!!!:)) Jestem zafascynowana Twoimi zdolnościami! Zauroczona! Zakochana:) hihi:)
    Ten kocyk jest przepiękny w duecie ze sową, żyrafki wspaniałe no i serduszka....!!!!! Ajjjjj Kochana masz wielki talent sprawiania ludziom przyjemności:) takimi pięknymi ręcznie wykonanymi wspaniałościami:) Gratuluję talentu i życzę dalszego owocnego spędzania czasu:)

    ..a takie smutne dni to czasem się przydają ..bo potem, gdy miną (bo wszystko mija:) szczęście "smakuje" jeszcze bardziej:) i wówczas mocniej doceniamy ten uśmiechnięty czas:)

    Serdeczności cieplutkie wysyłam do Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie uszytki są piękne! I kocyk i sówka i żyrafki przesymatyczne!
    A tymczasem mamy w Szufladzie fajne szyciowe wyzwanie :).
    Zapraszam!
    http://szuflada-szuflada.blogspot.com/2014/05/zainspiruj-nas-szyjemy.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Ahhhh, ta żółciuchna żurafka :))) Jak się w końcu uda spotkać to Cię normalnie TAK wyściskam...

    OdpowiedzUsuń
  8. Roksanka musiała być zachwycona, komplet wyszedł wspaniale. Uwielbiam pomarańcz, to mocno energetyczny kolor :)
    Marzenko, masz 100% rację, każda Twoja żyrafka jest wyjątkowa i chwyta za serducho :)
    Serduszka wyszły delikatne, w sam raz dla małych dam ;)
    Życzę Ci mniej życia w biegu, żeby wszystko Ci się poukładało :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że mam jeszcze coś z dziecka, ja kocham te Twoje żyrafy:) i żałuję, że jakoś ostatnio dzieci w rodzinie nie przybywa, bo bym zamówiła dla nich żyrafki, żebym mogła je poprzytulać "bezkarnie" na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Prezent dla Roksanki fantastyczny a ta sówka jest taka urocza, a już o żyrafkach to nie wspomnę bo to prawda, że skradają serduszko ale chyba nie tylko dzieciaczkom:)) Pozdrawiam Kasia:))

    OdpowiedzUsuń
  11. Wszystko jest piękne, śliczne i milusie :) i zawsze z podziwem i zachwytem oglądam Twoje kolejne uszytki ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żyrafki naprawdę powalają :), ale rzeczywiście coś w tym jest, że robiąc handmade każda rzecz jest trochę inna, mimo ,że na pierwszy rzut oka wydaja się być podobne , dlatego taki prezent staje się czym szczególnym dla osoby wykonującej i dla osoby obdarowanej :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i za każde słowo Twe.