poniedziałek, 21 października 2013

patchwork

Od zawsze podobały mi się narzuty patchworkowe. Jak byłam jeszcze nastolatką, marzyłam, aby taką mieć. I nigdy bym nie pomyślała, że pierwszy patchwork stworzę sama. Oczywiście zrobiłam go dla Zuzieńki i daleko mu do ideału, bo pozszywałam ze sobą skrawki materiałów różnych faktur. Wykorzystałam jej bodziaki, koszule tatusia;-) i sukienki, w których chodziłam z nią w ciąży. Zanim wycięłam wystarczającą ilość kwadratów i je pozszywałam, minęły chyba wieki. Jednak jak już go zrobiłam, byłam z niego bardzo dumna...
Oto moja pierwsza patchworkowa, niedoskonała jeszcze, narzutka...



                                             
A potem zrobiłam narzutkę do dziecięcego pokoju i tak to się zaczęło;-)

    


    











5 komentarzy:

  1. ja się ciągle nie mogę nadziwić kiedy znajdujesz na to czas?? Musisz mieć córeczki aniołeczki:) ja przy moich dwóch chłopczykach "diabełkach" od 3 tygodni próbuję skrócić 3 pary spodni:P:P buziale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki a czas znajduję wieczorami ;-), ale fakt dziewczyny mam bardzo grzeczne, ale jak się nimi opiekuję to z szycia nici ;-).

      Usuń
  2. Świetne! Uwielbiam patchworki, sama również marzyłam zawsze o swoim kocu, ale do tej pory marzenie jeszcze niespełnione...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja marzyłam i się udało. I nie spodziewałam się, że komuś również się spodobają. Teraz czekają mnie kocyki dla moich dziewczynek, bo narzuty na łóżeczka mają, a kocyka z metryczką nie :-(

      Usuń
  3. Warto szybko nadrobić :) Jak to mówią: szewc bez butów chodzi ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i za każde słowo Twe.